Trzy noce i trzy dni pokryte łzami i niezrozumieniem
Bez snu
Jedynie drzemiąc pośród myśli bolesnych
Dały krótki odpoczynek w cichym westchnieniu
W smutku ściskającego kleszczami niemocy
W bólu rozrywającego na kawałki serce
Jak rozbity kryształ na sto milionów
W rozpaczy i tęsknocie trwam
W bezradności ludzkiego istnienia
Życie dalej się toczy i trzeba dalej iść
Drogą szarych dni i samotnych nocy
Więc śpię
Śnię o spełnieniu
O spotkaniach w rajskim ogrodzie
Z boską miłością i opieką Aniołów
TRWAM
By kiedyś też stąd odejść
Do Wieczności bram
I tam spotkamy się
MAMO
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz