
Po wylanych łzach
i smutkach w sercu kłujących
po dniach tęsknoty i bólu
nadszedł dzień
kiedy zaśmiały się moje oczy...
A sprawił to ktoś
kto nawet dobrze nie znał mnie...
serca darem
darem nowego życia...
Mała puszysta
czarno-biała kula
przybiegła do mnie
w ramionach moich szczekając...
radośnie tulił się w moją twarz
-mały Max...
I nie opuszcza mnie na krok
powróciła radość ...
Wojny z kotem
i harce w ogrodzie...
pogryzione kapcie
-gazeta co leżała za nisko...
"ha bo teraz jestem duże psisko
wskoczę wszędzie
i wszystko moje będzie.."
I patrząc tak co dzień jak rośnie
w oczach mam łzy radości.
Choć tylko ten smutku cień
na dnie schował swoją twarz
tęsknoty cichy śpiew
za moją Sarą
-za cudownym psem
która odeszła na rajskie łąki...
A znajomy, który obdarował mnie
tym małym życiem nowym
-odszedł jak Anioł...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz