Jesienne smuteczki
brzuszki kudłate
czekają na serca dar
Oczekują pomocy i odrobinę miłości
Ufają
że przyjadę i nakarmię
Jak małe dzieci
ocierają się o nogi
i cichym miauczeniem
skarżą się na swój los...
A po obiadku chwile radosne...
koziołki, gonitwa
i wielki uśmiech
wdzięcznych
bezdomnych
opuszczonych
braci moich
To tak niewiele od nas
A tak dużo dla nich...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz